iKrotoszyn.pl reklamy
iKrotoszyn.pl - reklamuj się w gazecie internetowej
iKrotoszyn.pl - reklamuj się w gazecie internetowej
iKrotoszyn.pl - reklamuj się w gazecie internetowej


Reklama - TEOMINA SPORT - SIŁOWNIA - FITNESS - CORSSFIT

Reklama - MEBLE Krotoszyn | MEB-TRANS – Ireneusz Sobczak

Reklama - Sprzedaż opału - Skup złomu - usługi transportowe



Reklama - CATERING DLA ZDROWIA - DIETA PUDEŁKOWA


Reklama - Kredyty Krotoszyn - Najhipoteczny.pl - Tomasz Gierko

Reklama - COLORSHIRT.PL - Nadruki na koszulki, gadżety reklamowe z nadrukiem dla firm

PARTNERZY - Fundacja Legalna Kultura

PARTNERZY - Zespół wyścigowy KM RACING TEAM
Wyprawy

Wypad na Słowenię

2019-08-08 07:08:00

Zdjęcie: krotoszyn.pl/A. Azgier
20-osobowa grupa kolarzy turystów z całej Polski wybrała się na rowerowy wypad na Słowenię. Wśród tej grupy znalazł się też reprezentant KTR „Peleton” z Krotoszyna Antoni Azgier, który poniżej przedstawia relację z tej wyprawy.

W sobotę 6 lipca, 15-osobowa grupa o godz 16.00 wyrusza z Krosna Odrz. do Katowic. Tu dosiada się jeszcze pięć osób i o 22.00 ruszamy do celu podróży czyli miejscowości Kobarid w płn.-zach. Słowenii. Po 18.00 godzinach podróży jesteśmy u celu. Po zakwaterowaniu i odpoczynku nasz przewodnik Tomek zarządza krótką przejażdżkę po okolicy na godz. 15.00. O umówionej porze ruszamy bardzo krętymi dróżkami przez okoliczne wioski nad górską rzeczkę Nadiża koło miejscowości Stupica. Mały relaks nad bardzo kamienistą rzeczką i o dziwo dość ciepłą wodą pozwala odpocząć nieco stopom. Po tym relaksie wracamy mniej krętą, ale za to z ostrymi podjazdami drogą do Kobaridu. Teraz udajemy się do słynnego na Słowenii wodospadu Kozjak na rzeczce o tej samej nazwie. Po drodze z mostu Napoleona podziwiamy głęboki wąwóz, którym płynie rzeka Soca oraz piękny wodospad. Niektórzy zdążyli jeszcze odwiedzić muzeum I wojny światowej w tej miejscowości. Wieczorem nad miastem przeszła burza, a ranek powitał nas wspaniałym słońcem i temperaturą powyżej 20 stop C. Po śniadaniu ruszamy do Triglavskiego Parku Narodowego, a dokładniej do Tolminskiego Koryta czyli bardzo głębokiego wąwozu na rzeczce Tolminka.

Po niesamowitych wrażeniach, szczególne wrażenie zrobił na nas most nad wąwozem, opuszczamy miejsce kierujemy się na południe do Tolmina. Po przekroczeniu mostu na Socy jedziemy przepiękną trasą rowerową wzdłuż rzeki i wspaniałych gór. Przez miejscowości Gorenji Log, Kowal, Deskle dojeżdżamy do Solkanu. Tu czeka na nas 18% wzniesienie by znaleźć się na kolejnym pięknym moście nad Socą. Jest bardzo gorąco więc na Rynku w Solkanie robimy dłuższy odpoczynek. Ruszamy dalej przez Novą Goricę – Gorizia/szkoda, że nie zatrzymaliśmy się by choć trochę zwiedzić to włosko-słoweńskie miasto/, to już Italia w kierunku miejscowości Smartno aż do winnicy w Rutcors. Jest bardzo gorąco, temp 36 stop C. Bardzo krętymi i zupełnie nieosłoniętymi regionalnymi drogami docieramy do winnicy z 1.5 godz opóźnieniem. Schłodzone białe /lepsze/ i czerwone wino bardzo nam smakują. Po odpoczynku i omówieniu przebiegu trasy o dł ponad 84 km, zostawiamy rowery w winnicy, wsiadamy do busa i wracamy ok 21.00 na bazę w Kobarid. W nocy ulewa, ale ranek znów pogodny choć chłodny. Ruszamy do Rutcors po rowery i dalej na rowerach po krętych włoskich drogach wśród niezliczonych winnic w kierunku Kobarid. W jednej z włoskich wiosek spotykamy na wzgórzu piękną wieżę widokową, z której roztaczają się wspaniałe widoki na leżące w dolinie winnice, a na wzgórzach wioski i wieże małych kościołów/niestety w większości zamknięte/. Po kolejnych podjazdach i zjazdach wjeżdżamy do przepięknego miasteczka Cividale del Friuli po słoweńsku Cedad. Piękny kamienny most nad rz. Nadiżą i wjeżdżamy na Rynek. Upał podobny jak wczoraj, więc chowamy się pod murami budynków by odpocząć od słońca i nieco się posilić. Samo miasto tchnie historią. Stare, ale zadbane budynki mieszkalne i instytucji, piękne kościoły i te wąskie, ale urocze uliczki po których kręcimy się w trakcie odpoczynku i przy wyjeździe z miasta. Przez miejscowości Sangurza, San Pietro i Stupizza zmierzamy do granicy włosko-słoweńskiej. Po jednej i drugiej stronie tylko opuszczone dawne budynki graniczne i jakieś próby uruchomienia gastronomii czy agroturystyki. Po przejechaniu ok 70 km zmierzamy do bazy w Kobarid. Zakupy w markecie MERCATOR, kąpiel, posiłek i wreszcie odpoczynek. Tym przyjemniejszy, że znów nad miejscowością przechodzi burza. Czwarty dzień wyjazd nad Adriatyk. Wieczorem zapakowaliśmy już rowery, a po śniadaniu wsiadamy do busa i ruszamy w kierunku morza. Zatrzymujemy się w miejscowości Lipica przy stadninie koni. Ze zwiedzania stadniny zrezygnowaliśmy bo bilet wstępu kosztuje 16 euro. 16 uczestników ściąga rowery i rusza z przewodnikiem w kierunku nadmorskiej miejscowości Piran. Ja z trzema koleżankami decydujemy się na przejazd busem i dobrze zrobiliśmy, bo kolarze przyjechali z 1,5 godz opóźnieniem i praktycznie nic w mieście nie zobaczyli. Nasza czwórka po dojeździe najpierw poszła na kawę, a później spacerkiem przeszliśmy wąziutkimi uliczkami pełnych kawiarenek, barów i sklepików na piękny i obszerny Rynek. W budynku Ratusza odwiedzamy informację turystyczną i otrzymujemy materiały /niestety nie w jęz polskim/ i plany miasta. Tradycyjne fotki i ruszamy na zwiedzanie miasta. Zwiedzamy liczne i otwarte cerkwie, zamek, wieżę widokową i muzeum. Widoki z położonego na wysokim cyplu miasta wspaniałe. Schodzimy na Rynek i robimy odpoczynek, a po nim ruszamy na pirańską plażę. Niestety plaża malutką i kamienista /nie to co nad Bałtykiem/, a liczni plażowicze leżą na materacach lub kocach bezpośrednio na tych kamieniach lub betonowym nabrzeżu ciągnącym się dość daleko od centrum. W trójkę tylko moczymy nogi w morzu, ale jedna koleżanka trochę popływała, a przy okazji chlapnęła nieco wody – ponoć bardzo słonej. Nie ma się co dziwić, to południe Europy, a na prospektach widać nawet pozyskiwanie soli z wody morskiej. Zmęczeni upałem kierujemy się do nadbrzeżnego bistro gdzie chłodzimy się słoweńskim „LASKO” i zajadamy własne kanapki. Czekamy dość długo na resztę grupy, a gdy już przyjechała to po krótkim odpoczynku udajemy się na plac gdzie parkują busy. Zakupy i powrót na ostatni nocleg do Kobarid.

Rowery zapakowane już wczoraj, dziś jedziemy busem pod przełęcz Predel 1156m npm na granicy słoweńsko-włoskiej. Robimy pamiątkowe fotki i zjeżdżamy w dół do Tarvisio. Tu robimy przerwę na kawę i krótkie zwiedzanie centrum miasta. Stąd pięknie położonymi trasami rowerowymi jedziemy w kierunku Kranjskiej Gory. Niestety przytrafił się nam wypadek. W nieoświetlonym i krętym tunelu jeden z kolegów wpadł na jakieś dziury i upadł. Trzeba było ściągać busa by zabrał jego i rower na bazę bo o jeździe nie mogło być mowy. Na szczęście okazało się, że to tylko silne stłuczenie barku, ale dla kolegi wyprawa już się skończyła. Nowa baza to hotel Vitranc w m. Podkoren. To jakiś stary budynek przerobiony na hotel i dość wygodny, ale ze wspólną kuchnią i łazienkami. Na szczęście łóżka bardzo wygodne. W piątek 12 lipca czeka nas najdłuższa, ale i najpiękniejsza trasa. Ruszamy w kierunku Kranjskiej Gory i dalej przez Mojstranę, Jesenice i Lipce. Trasa prowadzi doliną Savy, a tuż obok linia kolejowa i droga szybkiego uchu. Stąd prawie 4 km podjazd, aż do pięknie położonego górskiego jeziora Koldel. Woda czyściutka, ale turystów niewielu, chyba przez ten podjazd. Robi się coraz cieplej, a my ciągle jedziemy pod górę do najsłynniejszego jeziora słoweńskiego Bled z kościołem na wyspie. To stąd pochodzą wybitni wioślarze słoweńscy i na tym jeziorze wytyczony jest 2000m tor wyścigowy. Przewodnik daje nam 1,5 godz przerwy. Ludzi bardzo dużo. Opalają się, kąpią lub siedzą w licznych knajpkach przy narodowym piwie Lasko i miejscowych potrawach. O 14 ruszamy dalej przez miejscowości Zgornje i Karnica doliną rzeczki Radovna zmierzamy do miejscowości o tej samej nazwie. Po przejechaniu wielu kilometrów bardzo krętymi i wąskimi górskimi drogami znaleźliśmy się na pięknej zielonej dolinie, a wokół nas górskie szczyty sięgające 2 tys metrów. Po posiłku w przydrożnej knajpce i odpoczynku ruszamy do Zgornja Radovna z pięknym skalnym wodospadem na rzeczce Krmarica. Za wodospadem znów w górę, ale łagodnie aż do wysokiego wodospadu pod szczytem Rjavina. Kiedy zamierzałem zostawić rower i dojść pieszo wraz z dwójką współuczestników, zagrzmiało i zaczął padać deszcz. Czym prędzej schroniliśmy się pod dachem restauracji jakieś 100m niżej i przeczekaliśmy burzę. Przez tą burzę/ jak się później okazało/ tylko ośmioro uczestników dotarło do tego wodospadu, pozostałych burza zaskoczyła wcześniej i zdecydowali jechać w kierunku bazy. Porozbijani na grupki wracamy przez Mojstraną i Kranjską Gorę do Podkorena. Widok z doliny na góry wspaniały. Unosząca się wzdłuż górskich zboczy para wodna sprawia wrażenie jakby płonęły całe góry – coś wspaniałego. Pomiędzy 20-21 wszyscy uczestnicy po przejechaniu ok 90 km są na miejscu. Niestety to już ostatnia noc. W ostatnim dniu zaplanowaną mamy Planicę czyli ośrodek skoków narciarskich. Kilkanaście skoczni o różnej wielkości robi wrażenie – to wspaniałe centrum skoków w którym rokrocznie ma miejsce zakończenie Pucharu Świata w skokach i lotach narciarskich. Na mniejszych skoczniach pełno ćwiczących na igielicie chłopaków. Podjeżdżamy pod słynną mamucią skocznie. Decyduję się wspiąć na nią. Ostatecznie po pokonaniu ponad 700 schodów dotarłem do progu skoczni. Z dwóch punktów widzenia, większe wrażenie robi widok z dołu, ale widok otaczających Planicę gór niezapomniany. Ostatnim akordem naszej wyprawy do Słowenii jest Kranjska Gora, a właściwie zalew na rzece Piśnica we wschodniej części miasta. Plażowanie i masaż stóp w kamienistym korycie rzeki to wszystko co mogliśmy zrobić. O kąpieli nie mogło być mowy bo woda bardzo zimna. Ostatnią wizytę w Kranjskiej Gorze kończymy w markecie by uzupełnić zapasy napojów i żywności na drogę powrotną do Polski. O 18.00 ruszamy przez Austrię i Morawy do Katowic w których jesteśmy przed godz 5 rano. Przed dworcem PKP z uczestnikami żegna się 6 osób/ z Torunia, Warszawy i Radomia oraz ja i kol. z Ostrowa. Pociągiem IC jedziemy do Ostrowa, a ja nie czekając na przesiadkę na kole zdążam do Krotoszyna. W domu melduję się w niedzielę 14 lipca o godz 10.30, zmęczony ale zadowolony.

Za rok będziemy zwiedzać Bałkany, a dokładniej to Chorwację, Albanię i Kosowo.

Uczestnik wyprawy Antoni Azgier

 

 





Źródło: krotoszyn.pl



Reklama - PROMATIX KROTOSZYN - RTV, AGD, SPRZĘT POD ZABUDOWĘ

Reklama - ADAM1.PL - Agencja Reklamowa, Studio Graficzne, Drukarnia


Reklama - Biuro Rachunkowe Maison Polska


Reklama - OSK AS Maria Maśniak

Reklama - Ciesielstwo - Dekarstwo - Pokrycia dachowe | Sławomir Głód
Reklama - Lombard Smok Krotoszyn - Gotówka od ręki - Skup złota, skup srebra

W tym miejscu znajdziesz zapowiedzi i relacje z imprez kulturalnych w powiecie.


Reklama internetowa w gazecie



iKrotoszyn.pl reklamy POLUB NAS NA FACEBOOKU - ikrotoszyn.pl