- Nie każdy ma taką szansę, żeby rozmawiać bezpośrednio z sybirakiem, przełamać się opłatkiem, poznać historię Syberii i Polaków, którzy wbrew swojej woli, mając kilka minut na spakowanie rzeczy i nie wiedząc gdzie jadą bez względu na wiek zostali wywiezieni. Z braku jedzenia, lekarstw i przeogromnego mrozu, nierzadko minus 40 stopni, gdzie śmierć była codziennością musieli się zmierzyć z okrutnym losem - mówi Andrzej Wesołowski, prezes stowarzyszenia.
- Jesteśmy po każdych odwiedzinach urzeczeni humorem i uśmiechem pana Czesława, a jak dobry Bóg pozwoli będziemy przyjeżdżać i rozmawiać o tamtych okrutnych jak i tych teraźniejszych czasach - dodaje A. Wesołowski.




































