Zawiadomienie o uciążliwym fetorze i bardzo szybko zarastającym korycie rzeczki trafiło do Wód Polskich.
- Inspektorzy z Polskich Wód, a jakże, przyjechali i na miejscu (m.in. przy stacji kolejowej w Gorzupi) potwierdzili zasadność skargi - wskazują w mediach społecznościowych mieszkańcy Gorzupi. - Zresztą, wystarczy stanąć na peronie stacji kolejowej w Gorzupi i wszystko jasne. Tak myślę, jak to możliwe. Wieś jest skanalizowana, rolnicy mają szczelne płyty obornikowe, szczelne zbiorniki na gnojowicę, którą można sprzedać do pobliskiej biogazowni. A jednak ścieki płyną szerokim strumieniem rowami melioracyjnymi.
Sprawa miała już trafić na policję i do sanepidu. Temat będziemy oczywiście śledzić.




































