- Wpłynęła do nas informacja, że jakieś ogromne wanny, ciężarowe samochody z nieznaną substancją jeżdżą pomiędzy miejscowościami Sapieżyn i Zduny - mówi Paweł Radojewski, starosta krotoszyński.
"Substancja z bardzo szkodliwymi pyłami"
- Poruszyliśmy natychmiast takie instytucje, jak Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska, policję powiatową i lokalną w Zdunach. To prawdopodobnie są jakieś pyły, które nie wiadomo kto nakazał ich usunięcie z Sapieżyna, a które były tam składowane - tłumaczy starosta. - Ta firma zaczęła to utylizować w taki sposób, że zaczęła to przewozić na teren cukrowni w Zdunach i tam rozsypuje na ogromnym obszarze, takie podwyższenie terenu. Wysypują to otwarte wanny. To jest pewnie bardzo pyląca substancja z bardzo szkodliwymi pyłami. Porobione tam były zdjęcia, to ma także różne odcienie od żółci, czerwony po niebieski - dodaje P. Radojewski.
Z informacji, jaką podaje włodarz powiatu wynika, że wysypaną substancję później wyrównują spychacze. - Boję się, żeby gmina sama z tym nie została. Wiemy, jak te firmy postępują, wiemy co się dzieje, potem nie ma komu tego usunąć.
Trzeba przy tej okazji dodać, że teren cukrowni sąsiaduje z osiedlem mieszkaniowym. Zatem, istnieje duże prawdopodobieństwo, że wiatr składowaną substancję przeniesie wprost na bloki.

"Są to niewyobrażalne ilości odpadu"
Pracownicy Wydziału Ochrony Środowiska, Rolnictwa i Leśnictwa w Starostwie Powiatowym w Krotoszynie, w asyście policji, udali się już na teren gminy Zduny, by zmonitorować ten proceder.
- Dowiedzieliśmy się, że te wanny wożą odpad niewiadomego pochodzenia z potocznie Sapieżyna, ale jest to właściwie działka w miejscowości Orla. Są to niewyobrażalne ilości odpadu, substancja pyłowa, pylasta - wyjaśnia Danuta Kułaga, naczelnik wspomnianego wydziału. Dodaje także, że na stronie internetowej firmy, która działa w Orli, można znaleźć kartę charakterystyki danego produktu, w tym przypadku tzw. sorbentu. A w niej - jak przedstawia D. Kułaga - zawarto informację, że do jego produkcji używana jest substancja pyłowa, niewiadomego pochodzenia, która usuwana jest z działki w gminie Koźmin Wlkp., a następnie transportowana drogą, ponad 20 km do gminy Zduny.
"Ta substancja powinna być cały czas w zamknięciu"
Naczelnik, przytaczając informacje ze wspomnianej karty charakterystyki produktu, zwraca uwagę - w skrócie - że w przypadku niezamierzonego uwolnienia tej substancji do środowiska należy natychmiast powiadomić służby, w tym organizacje ratownicze. Natomiast gdyby doszło do zapalenia się tego pyłu, to wytwarzane są toksyczne produkty rozkładu termicznego. Przy kontakcie z tą substancją należy stosować odpowiednią odzież ochronną, maski przeciwpyłowe oraz okulary. Osoby postronne nie powinny w ogóle przebywać w bezpośrednim kontakcie z tym związkiem. - A my mamy tutaj do czynienia z setkami ton tej substancji! Ta substancja powinna być cały czas w zamknięciu, zafoliowana, a jest przewożona luzem na wannach. Powinna być w prawidłowy sposób unieszkodliwiona, czyli zutylizowana. A ona dziś jest przewożona na teren gminy Zduny, składowana i rozprzestrzeniona na wielkiej powierzchni, użyta do zniwelowania terenu.

Próbki zostały pobrane
Z powyższej informacji wynika więc, że kontakt z tą substancją może prowadzić do poważnych chorób dróg oddechowych, pokarmowych, skóry oraz powodować podrażnienie oczu. Co więcej, wspomniany produkt nie powinien dostać się do wód gruntowych. Pada także informacja, że samochody, które przewożą ten produkt nie są odpowiednio oznakowane.
W miniony wtorek zostały pobrane próbki tej substancji. Wyniki badań powinniśmy wkrótce poznać. Jeśli potwierdzi się czarny scenariusz, to WIOŚ uruchomi odpowiednie procedury.
"To wszystko jest bezpieczne"
Powyższy temat - jak wspomnieliśmy na początku - był szeroko omawiany podczas wczorajszej sesji. A my dziś skontaktowaliśmy się z właścicielem firmy w Orli.
- W cukrowni w Zdunach trwają prace remontowe po zakupie. Generalnie jesteśmy firmą produkująca kruszywo w oparciu o przetwarzanie odpadów zgodnie z decyzją, którą posiadamy z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Wielkopolskiego. Produkujemy sorbenty mineralne dla straży pożarnej, m.in. dla Państwowej Straży Pożarnej w Krotoszynie, która wielokrotnie nas kontrolowała. Jako ciekawostka - ten sorbent powstaje z odpadów. Produkujemy po prostu kruszywa budowlane i ktoś podłapał, że jesteśmy prawdopodobnie przetwórcą odpadów, a jeździ tam kruszywo na wyrównanie terenu - wyjaśnia nasz rozmówca.
- Substancja, która jest tam wożona jest na bieżąco kontrolowana przez WIOŚ. To jest piasek powstały w wyniku przetwarzania odpadów, ale to wszystko jest bezpieczne. My to sprzedajemy na bieżąco do betoniarni w okolicy. Produkowane są kruszywa do zabezpieczenia drogowego, do wyrównania terenu - dodaje właściciel firmy.
- Jesteśmy na bieżącym monitoringu "ochrony środowiska", która ma wgląd na zakład, w monitoring na stałe. Nie ma możliwości robienia żadnych rzeczy, o których tutaj się mówi. Od razu zaznaczam, że my też nie możemy wnikać w to, czy wszystko co tam jedzie, to jedzie od nas. Nasz zakład jest zgodnie z przepisami prawa polskiego nadzorowany, ale nie wiemy, czy tylko my jesteśmy jedynymi dostawcami - kończy swoją wypowiedź i dodaje, że jest spokojny o wyniki badań próbek, które zostały pobrane w miniony wtorek przez WIOŚ.
Temat będziemy oczywiście monitorować.
*Zdjęcia - Starostwo Powiatowe w Krotoszynie.
































