Sytuacja trwa co najmniej od kilku miesięcy. A seicento staje się pomału niechlubną wizytówką tego miejsca...
- Czy nic nie można z tym zrobić? Z auta zrobili sobie śmietnik. Są tam rozbite butelki, opakowania po jedzeniu i resztki jedzenia. Jeszcze trochę i zrobią sobie tam legowisko szczury i zalęgną się robaki - pisze do nas Czytelnik. - Na początku może to było i śmieszne, taka ciekawostka dla ludzi, ale teraz samochód stwarza zagrożenie. Porozbijane butelki i resztki zbitej szyby wokół niego. Niech jakieś dziecko wysiądzie w pobliżu z innego auta i się tam na to szkło przewróci. Ciekawe czy wtedy będzie tak śmiesznie - pisze dalej oburzony Czytelnik.
Okazuje się jednak, że seicento stoi na terenie prywatnym, np. pobliskiej wspólnoty mieszkaniowej (choć wiadomo, że czasem zmienia swoje miejsce). W takim przypadku policja ma związane ręce i sama, bez oficjalnego zgłoszenia, nie może podjąć czynności. Dlaczego? - Jest to teren prywatny, podobnie jakby pojazd stał u kogoś na podwórku - zaznacza st. asp. Piotr Szczepaniak, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Krotoszynie. A samo auto nie stwarza zagrożenia w ruchu drogowym.
Najwyraźniej widok żółtego seicento nie wszystkim przeszkadza, stąd pewnie jeszcze trochę tam postoi. Choć, kto wie? Jako, że auto, w nieznanych okolicznościach przyrody, zmieniało już nieraz miejsce parkowania, to może znów zjawią się krasnoludki i przeniosą je w inne, bardziej publiczne miejsce... A wtedy to będzie już zupełnie inny problem.

































