Impreza jest zbiórką pieniędzy na pomoc ofiarom wojny w Ukrainie i powodzianom, a jej uczestnicy skupieni są w Lions Clubs. A wśród nich znalazł się Jacek Zawody, ultramaratończyk z Koźmina Wielkopolskiego.
- Bieg miał kilka celów: charytatywny, społeczny, integracyjny i sportowy. Ośmioosobowy zespół ludzi z Polski, Niemiec i Ukrainy, połączyło pomaganie przez bieganie. Poświęciliśmy własny czas, własne środki i własne wyrzeczenia. I tak w 20. rocznicę wejścia Polski do Unii Europejskiej zdecydowaliśmy, że zbierzemy środki dla potrzebujących, biegnąc z Warszawy przez Poznań, Słubice, Potsdam, Helmstedt, Weimar, Kassel, Brühl, Maastricht do Brukseli - mówi J. Zawodny.
- Przekraczając granice czterech państw: Polski, Niemiec, Holandii i Belgii, pokonując wspólnie dystans 1 280,68 km. Dołożyłem też jedną z cegiełek, wybiegając 187,87 km; w 8 dni 8 półmaratonów. Przemierzyliśmy Europę, aby pomóc ofiarom wojny w Ukrainie w zakupie protez nóg i rąk i poszkodowanym w powodzi mieszkańcom Gminy Kamienna Góra. Ale to nie był tylko bieg. To była podróż łącząca ludzi ponad granicami, kulturami, językami, religiami. To spotkanie udowodniło, że ludzie mający różne profesje i pochodzący z różnych krajów mogą łączyć, jak most przez Odrę, łączący Słubice z Frankfurtem - dodaje J. Zawodny.


































