O wielkim sukcesie krotoszynianina Roberta Barana, który podczas Mistrzostw Świata w Zagrzebiu wywalczył brązowy medal w królewskiej kategorii 125 kg, już informowaliśmy na naszych łamach.
Przypomnijmy. W decydującej walce o podium Polak zmierzył się z Węgrem rosyjskiego pochodzenia, Vlagyiszlavem Bajcajevem. Od pierwszej do ostatniej sekundy kontrolował pojedynek i pewnie zwyciężył 5:0, sięgając po zasłużony medal.
Droga Roberta Barana do podium przebiegała następująco: dzięki wysokiemu miejscu w rankingu światowym był rozstawiony i rozpoczął zmagania od wolnego losu w 1. rundzie, w 1/8 finału pewnie pokonał Omara Ihaba Sarema (Rumunia) przed czasem 10:0, w ćwierćfinale stoczył dramatyczny pojedynek z Niemcem Mohsenem Mansourem Siyarem, rozstrzygając go na swoją korzyść w samej końcówce - 6:3, w półfinale zmierzył się z reprezentantem Azerbejdżanu, Giorgim Meshvildishvilim. Walka była niezwykle wyrównana, jednak Polak przegrał 0:2 i pozostała mu rywalizacja o brązowy medal.
W sobotę krotoszyńska hala pękała w szwach, kibice zgotowali naszemu mistrzowi owację na stojąco. Sam R. Baran podzielił się swoimi spostrzeżeniami z mistrzostw, zmaganiami z kontuzją oraz podziękował osobom, którym zawdzięcza swój sukces.






































