W tym czasie nowotwór uderzył ponownie i zaatakował otrzewną.
- Siedziałam w gabinecie pani doktor i patrzyłam na nią przez zaszklone oczy. Docierały do mnie szczątkowe informacje. Mówiła, że stan jest bardzo poważny i że może mi się nie udać… - tłumaczy pani Justyna.
Pojawiło się światełko w tunelu, a raczej - jak sama mówi - ostatnia szansa. Jest nią badanie genetyczne. Ma ono za zadanie stwierdzić, jaka terapia będzie dla niej najbardziej skuteczna. Niestety, jest ono bardzo drogie.
- Dlatego z całego serca proszę o wsparcie. Pomóż mi podjąć kolejny krok w kierunku wyzdrowienia i razem pokonajmy RAKA! Każda, nawet najmniejsza wpłata jest dla mnie niezwykle cenna i daję nadzieje, że nie jestem w tej trudnej sytuacji sama! - zwraca się z prośbą do naszych Czytelników pani Justyna.































