- Program naprawczy napisany jest na zasadzie jak do tej pory: kopiuj - wklej. Należy go napisać w taki sposób, żeby był on rzeczywisty - mówił na początku obrad wicestarosta. - W tej chwili zarząd prowadzi rozmowy z firmami, jednymi z najlepszych w Polsce, którym chcemy zlecić opracowanie fachowo tego, co jest w szpitalu w Krotoszynie. Jednocześnie zarząd i dyrekcja szpitala oddelegowali naszą panią skarbnik, Natalię Mandrysz, do pobieżnej kontroli w szpitalu - dodał S. Szczotka.
Strata szpitala może wynieść nawet 14 mln zł...
A w krotoszyńskiej lecznicy, co nie jest już tajemnicą, nie jest dobrze... - Sytuacja szpitala jest zła, bardzo zła, zwłaszcza z punktu widzenia finansów powiatu w przyszłym roku. Przychody rosną, a niestety koszty rosną w szybszym tempie. Największy wzrost dotyczy kosztów wynagrodzeń. Strata rośnie z roku na rok. W roku 2020 wynik finansowy był na poziomie minus 4 mln 354 tys. z groszami, w zeszłym ponad 5 mln. W tym roku, według planu naprawczego - którego nie będziemy opiniować - wynika, że ta strata wyniesie 12 mln zł. Z moich obliczeń wynika, że będzie to 14 mln przy amortyzacji niecałych 6 mln zł. Oznacza to, że w przyszłym roku będziemy dopłacali między 7, a 9 mln. W czerwcu przyjdzie nam to wprowadzić to budżetu. To jest być, albo nie być dla szpitala - przedstawiła swoje spostrzeżenia skarbnik powiatu, N. Mandrysz.
Dług pocovidowy i brak kontrolingu
Wskazała także, że strata szpitala rośnie z uwagi na dług pocovidowy, który ciągnie się za lecznicą, a jest to kwota 7,5 mln zł. - Natomiast, że tak jest wynika moim zdaniem z faktu, że w szpitalu w ogóle nie działa dział budżetowania i kontrolingu. To jest najważniejszy dział w szpitalu, który ma za zadanie kontrolować przychody i koszty każdego oddziału z osobna i szpitala łącznie po to, żeby wychwytywać, gdzie te koszty rosną i dlaczego, bądź ewentualnie szukać możliwości zwiększenia przychodów. Niepokojące jest też to, że rosną zobowiązania wymagalne. W 2023 roku był taki bum, bo ze 130 tys. zł zrobiło się nagle 7 mln zł. To potwierdza, że gdyby te analizy były robione, to do takiej sytuacji pewnie by nie doszło. Ten dział kontrolowania musi zacząć działać dzisiaj - stwierdziła skarbnik powiatu, z czym zgodził się wicestarosta. - Fakt jest faktem, że ten dział nie działa. Jestem zdania, że taki dział powinien być w szpitalu, ale też na każdym oddziale.
Braki kadrowe w dziale kontrolingu
- Od 2022 roku wstępnie ten dział zaczął funkcjonować, ale liczył jedną osobę, bo osoba która pracowała w tym dziale zajmowała się księgowaniem faktur, druga w mojej osobie, zajmowała się rozliczaniem tych faktur, kontrolą tego czy koszty są dobrze rozliczane, przygotowaniem danych dotyczących kosztów bezpośrednich. Żeby ten dział funkcjonował miał też liczyć procedury medyczne, wyceny tych procedur (...) Jedna osoba nie jest w stanie tego wyliczyć (...) Z powodów kadrowych, gdzie odeszła nasza główna księgowa przejęłam jej obowiązki, więc dział budżetowania i kontrolingu został pozbawiony jednej osoby. Została zatrudniona osoba, która zaczęła uczy się od podstaw. Jako główna księgowa nadzorowałam dwa działy - opisywała Paulina Błożejewicz, główna księgowa SP ZOZ.
Tutaj jest pies pogrzebany...
- Problemy finansowe w szpitalu miały swój początek w maju 2023 roku. W tym okresie nastąpiła aktualizacja wartości dużej umowy z NFZ ryczałt-PSZ. Skutkiem niezrealizowania umowy na minimalnym poziomie 98 proc. w roku 2022 było zmniejszenie wartości kontraktu o 7,5 mln. Kwota ta została potrącona z wystawionych faktur za świadczenia medyczne zrealizowane w miesiącu maju i czerwcu. Szpital w tych miesiącach nie otrzymał środków finansowych tej wartości - pismo tej treści pochodzące z NFZ odczytała radna Sławomira Fedorowicz. - No i mamy tutaj psa pogrzebanego. Mamy te same koszty stałe, a nie realizujemy kontraktu, to automatycznie NFZ pomniejsza na rok następny - dodała.
P. Błożejewicz przyznała, że w 2022 roku kontrakt w ryczałcie został wykonany na poziomie zaledwie 82 proc. i to spowodowało spore problemy finansowe szpitala. A to pociągnęło za sobą kolejne problemy lecznicy, bowiem oprócz zwrócenia do NFZ wspomnianych 7,5 mln, dodatkowo szpitalowi zabrano prawie 8 mln zł na wymagane podwyżki dla personelu medycznego i niemedycznego. - Dlatego zaczęły pogłębiać się problemy finansowe szpitala - dodała główna księgowa SP ZOZ.
A wszystko wskazuje na to, że także w tym roku - choćby z uwagi na fakt, że obecnie nie wszystkie oddziały funkcjonują - kontrakt z NFZ-em nie zostanie w pełni wykonany.
Nie da się w taki sposób zarządzać
Tę część obrad podsumował radny Marcin Leśniak. - Nie da się zarządzać - pani dyrektor - bez posiadania wiedzy, na podstawie danych i dziwię się, że to tak wyglądało przez ostatnie trzy lata. Moim zdaniem problemem nie jest odejście lekarza, jednego drugiego... - wskazywał rajca. Dodał, że lecznicę czeka reorganizacja, co będzie wiązało się ze zwolnieniami ludzi, bo na utrzymanie takiej wielkości placówki powiatu nie stać. - Kwestia finansowa tego szpitala jest katastrofalna (...) Nie chcę być złym prorokiem, ale uważam, że w ciągu najbliższego pół roku ten szpital będzie przechodził bardzo dużą przebudowę.
Brak magistra farmacji, brak onkologii
W drugiej części obrad radni gościli przedstawicieli lekarzy z krotoszyńskiego szpitala. I tu warto wskazać na kolejny wątek, który pojawia się i tak już w nienajlepszej sytuacji kadrowej placówki. Przypomnijmy, że z początkiem października, czasowo została zawieszona działalność oddziału wewnętrznego, o czy pisaliśmy w artykule:




































