Ciekawostki

Historia, ludzie, wspomnienia - Zakłady Mięsne w Krotoszynie - cz. 1

Historia, ludzie, wspomnienia - Zakłady Mięsne w Krotoszynie - cz. 1
Zdjęcie: Archiwum Andrzeja Wesołowskiego - przejazd samochodu z półtuszami z Zakładów Mięsnych podczas uroczystości ulicami miasta (lata 50, ub. wieku).

Krotoszynianin Andrzej Wesołowski, postanowił podzielić się z nami i naszymi Czytelnikami wspomnieniami i historią nieistniejących już Zakładów Mięsnych w Krotoszynie. Do naszej redakcji dostarczył wiele pamiątek i zdjęć z rodzinnego archiwum.


Zachęcamy naszych Czytelników do podzielenia się swoimi wspomnieniami, pamiątkami na temat historii naszego regionu. Być może w Waszych domowych archiwach znajdują się zdjęcia zapomnianych już budowli i miejsc, tak jak to przedstawiamy na przykładzie Zakładów Mięsnych w Krotoszynie.


Zakłady Mięsne w Krotoszynie przy ul. Kobylińskiej 1 - ok. 1960 r. Powyższe zdjęcie przedstawia halę uboju (na pierwszym planie), a w głębi (po lewej stronie) rampę załadunkową.

Edward - ojciec Andrzeja Wesołowskiego - był kierownikiem rzeźni we wspomnianych Zakładach w latach przez trzy dekady od lat 50. ub. wieku. To w tych latach przedsiębiorstwo zaczęło zyskiwać na znaczeniu i być marką znaną w całym kraju i nie tylko, bo przecież wyroby wysyłano także na rynki zagraniczne. Właśnie w połowie XX wieku w Zakładach opracowano słynną recepturę tradycyjnej wędzonki krotoszyńskiej. A w latach 1960-1980 firma była kluczowym pracodawcą w regionie i chlubą krajowego przemysłu mięsnego. W 2006 r. ostateczne wstrzymano produkcję, a trzy lata później wyburzono budynki i mury Zakładu przy ul. Kobylińskiej.

Edward Wesołowski (po lewej) z Marianem Perskim, dyrektorem Zakładów Mięsnych w Krotoszynie - 1973 r.

To właśnie Edward Wesołowski przez lata gromadził wiele materiałów dotyczących działalności tej znanej przecież w całym kraju i poza granicami ze znakomitych wyrobów firmy. Poniżej przedstawiamy niektóre z tych pamiątek.

 

 


Historia Zakładów Mięsnych w Krotoszynie sięga końca XIX w. W okresie międzywojennym przeszły one dużą transformację. Właśnie ten okres działalności przedsiębiorstwa spisał własnoręcznie na kilku stronach zeszytu Edward Wesołowski.

Postanowiliśmy przedstawić te zapiski naszym Czytelnikom, choć przy próbie ich odczytania mogły pojawić się błędy, za co przepraszamy. Szczególnie pewności nie mamy co do nazwisk i firm.

Zakłady Mięsne w Krotoszynie powstały w kwietniu 1931 r. pod nazwą „Bacon Factory”, spółka z ograniczoną odpowiedzialnością. Dyrektorem był p. Idzkowski, były pracownik Zakładów Mięsnych w Gnieźnie. Był on równocześnie cichym wspólnikiem tej firmy.

Na skutek nieporozumień między właścicielami Józefem Wroneckim i Bolesławem Jezierski wyżej wymieniony dyrektor wycofał swój udział i opuścił Zakłady, którymi odtąd zarządzał Bolesław Jezierski.

Po odejściu Idzkowskiego Zakłady zmieniły sądownie nazwę na „Bacon Factory jawna spółka handlowa", której właścicielami byli Józef Wronecki i Bolesław Jezierski.

Kierownikiem produkcji był początkowo p. Jackowski, przybyły z Bydgoszczy, a majstrem bekonowym p. Nyka(?). Już w trakcie rozbudowy rzeźni do celów produkcji bekonów, zaczęto produkować bekon oraz peklować szynki. Produkcja ta odbywała się początkowo w dość prymitywnych warunkach, gdyż zanim wybudowano rzeźnię do normalnej produkcji, upłynęło sporo czasu. Warto jeszcze nadmienić, że bekonownia miała właściwie powstać w Ostrowie, lecz Rada Miejska, w której zasiadało sporo rzeźników stanowczo się temu sprzeciwiła obawiając się konkurencji. Całkowita rozbudowa rzeźni wyniosła ok. 330 000 zł. Budowa bekonowni przeszła drogą amortyzacji na własność miasta. Odbywało się to w ten sposób, że firma „Bacon Factory”, zamiast 4 zł za ubój i bekona płaciła miastu 3 zł, a 1 zł szedł na amortyzację. Tereny skupu bekonów stanowiły powiaty Rawicz, Gostyń, Pleszew, częściowo Ostrów i Jarocin. Przy tym dowożono bekony z terenu byłej Kongresówki, jak Błaszki, Opatówek, Warta i inne. Od czasu do czasu przywożono bekony wagonami aż z okolic Rzeszowa.

Warto wspomnieć, że zakłady do roku 1933 pracowały ze znacznymi stratami, które to straty wyrównywało państwo w formie premii eksportowej. Premię tą z nastaniem koniunktury państwo potrącało. Zakłady podlegały Polskiemu Związkowi Bekonowemu p. nazwą „Bacunion” z siedzibą w Warszawie. Kontrola bekonu odbywała się w taki sposób, jak się to dziś dzieje, tj. przez przedstawicieli Zw. Bek. Za uchybienia w produkcji bekonu płaciło się nieraz duże kary na rzecz Zw. Bek.

Tu warto wspomnieć, że selekcja bekonu nie była tak ostra, jak się to dziś dzieje, i bardzo minimalny odsetek bekonu odpadał na rynek krajowy. Głównymi odbiorcami były firmy George Roper(?) oraz początkowo także Nillo Judym(?).

Ceny na kupno żywca regulowali sami właściciele bekonowni zależnie od cotygodniowej telegraficznej informacji z Londynu o spadku wzgl. zwyżki ceny na bekony na tamtejszej giełdzie. Od 1933 r., kiedy to nastały czasy koniunkturalne na bekony, Zakłady odrzucały znaczne zyski dochodzące przeciętnie do 500.000 zł rocznie. Z zysków tych podwyższano corocznie kapitał zakładowy a resztą dzielili się właściciele. Z chwilą wybuchu wojny każdy z właścicieli miał na swym koncie jako Kapitał Zakładowy po 800.000 zł. Warto wspomnieć, że pierwsze lata jelita kupowała firma Temerin(?) prowadziła obróbkę jelit na terenie rzeźni. Kiedy właściciele zorientowali się, że jelita przynoszą znaczne zyski, firmie Temerin(?) wypowiedzieli i prowadzili obróbkę jelit we własnym zakresie. Świń bekonowych bito tyg. 3000 - 3500 i wysyłano około 6-7 wagonów co poniedziałek. Kontraktacja też istniała, lecz właściciele ... kontraktację jako zło konieczne i narzucone. Dlatego też ograniczono kontraktację do minimum i stanowiła ona około 10% ogółu dostawy.


Warto przy okazji bliżej przedstawić naszego rozmówcę Andrzeja Wesołowskiego. Gościł już on na naszych łamach wielokrotnie. Trzeba więc przypomnieć, że znany jest z pielęgnowania i przekazywania młodszym pokoleniom naszej historii, a obecnie - po latach czynnej działalności - jest Honorowym Prezesem Stowarzyszenia Rodzina Ułańska w Krotoszynie. Wiele godzin spędził też na rozmowach z Sybirakiem Czesławem Herbą, który po osiedleniu się w Krotoszynie pracował w tych Zakładach. To właśnie dzięki pomocy ojca Andrzeja Wesołowskiego - o czym wspomina w swojej książce "Wspomnienia Sybiraka" - znalazł w nich zatrudnienie, co z uwagi na przeszłość związaną z zesłaniem w głąb Rosji, nie było wówczas łatwe.


Już wkrótce na naszych łamach kolejna część historii Zakładów Mięsnych w Krotoszynie ze zdjęciami z archiwum Andrzeja Wesołowskiego.






Z regionu


Czytaj również

iKrotoszyn.pl reklamy
kaczyński piekarnia cukiernia

iKrotoszyn.pl reklamy
DYSKONT ODZIEŻOWY - ODZIEŻ NA WAGĘ SULMIERZYCE

iKrotoszyn.pl reklamy
WALBET

iKrotoszyn.pl reklamy
FARMTOM

iKrotoszyn.pl reklamy
SKLEP WIELOBRANŻOWY MICHAŁ DROSZCZ - KOŹMIN WIELKOPOSLKI

iKrotoszyn.pl reklamy
LAGWOOD4

iKrotoszyn.pl reklamy
ZAKĄTEK ZDROWIA

iKrotoszyn.pl reklamy
PIOTROWSCY - MAXSERWIS KROTOSZYN

iKrotoszyn.pl reklamy
Polub nas na Facebooku - ikrotoszyn.pl