- Mieszkam na tej nieszczęsnej ulicy, spaceruję codziennie z psem i naprawdę jestem zażenowana, że z roku na rok ta ulica zostaje niszczona - zraszacze, ławki, nie mówiąc o dziurach w ścieżce rowerowej i nikt tego regularnie nie kontroluje. Już ok. miesiąc temu został prawdopodobnie skradziony reflektor naziemny, z którego wystają kable - możliwe, że są pod napięciem. Nie jest to zabezpieczone w żaden sposób i aż się prosi o tragedię - jeśli dotknie tego zaciekawione małe dziecko lub pies - napisała do nas wczoraj zaniepokojona Czytelniczka.
Natychmiast zajęliśmy się sprawą. Skontaktowaliśmy się z Michałem Kurkiem, dyrektorem Wydział Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska w Urzędzie Miejskim w Krotoszynie, który - co warto podkreślić - od razu zainterweniował.
- Wczoraj od razu zostało odłączone napięcie w obwodzie i miejsce zostało zabezpieczone prowizorycznie. Dziś, od rana firma wykonała nową osłonę. Nowy reflektor został zamówiony i po jego dostarczeniu zostanie zamontowany - poinformował nas dzisiaj rano M. Kurek.

Okazuje się jednak, że takich dewastacji w rejonie krotoszyńskiej Alei jest bardzo dużo. - Dewastowane są zraszacze, kosze na śmieci są kopane, oprawy niszczone... Ręce opadają. Szczególnie dużo tego jest w okresie wakacji - podkreśla dyrektor.
Pozostaje więc apelować do mieszkańców o rozsądek, bo w tym przypadku - mogło naprawdę dojść do tragedii. Poza tym, każda naprawa zniszczonego sprzętu kosztuje. Pieniądze, które mogłyby być spożytkowane na zupełnie inny cel, zostaną wydane na usunięcie skutków wandalizmu.


































