Na wniosek dyrekcji lecznicy, Rada wyraziła pozytywną opinię na temat możliwości zawieszenia funkcjonowania oddziału onkologii klinicznej. Powód? Oczywiście straty finansowe, jakie przynosi oddział. W ubiegłym roku było to 1 mln 800 tys. zł na minusie, w tym szacuje się, że może to być nawet o milion więcej.
- Jest to dla mnie bardzo trudne, ale nie stać nas na to, żeby tyle dokładać - mówi Paweł Radojewski, starosta krotoszyński. - Musimy ratować szpital, pozostałe oddziały. Nie wyobrażam sobie, żebyśmy nie mieli oddziału wewnętrznego czy SOR-u, które są potrzebne dla ratowania życia - dodaje.
Teraz decyzja w sprawie zawieszenia działalności onkologii leży w rękach dyrekcji szpitala. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że to ona złożyła taki wniosek do Rady Społecznej, wszystko wydaje się być jasne. Zawieszenie miałoby nastąpić od 1 maja na okres dwóch miesięcy. Co potem? W tej kwestii także decyzja należy do dyrekcji szpitala. Patrząc na straty, jakie przynosi oddział, jego los wydaje się być przesądzony. Kolejnym krokiem może być wygaszenie działalności oddziału. Na to jednak zgodę musi wyrazić wojewoda.
Co z pacjentami, którzy leczą się w Krotoszynie? Mają zostać przekierowani do oddziałów onkologicznych w okolicy.





































