Krotoszyn

Czy grozi nam zamknięcie oddziałów w krotoszyńskim szpitalu? Trudne decyzje przed powiatem

Czy grozi nam zamknięcie oddziałów w krotoszyńskim szpitalu? Trudne decyzje przed powiatem

Jaka jest sytuacja finansowa Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Krotoszynie? Czy grozi nam zamknięcie placówki lub szpitalnych oddziałów? Między innymi te tematy zostały poruszone podczas ostatniego, wspólnego posiedzenia komisji stałych Rady Powiatu Krotoszyńskiego.

Aktualną sytuację krotoszyńskiej lecznicy przedstawiła Natalia Mandrysz, pełniąca obowiązki dyrektora SP ZOZ w Krotoszynie.

Poinformowała radnych o szczycie dotyczącym służby zdrowia, który odbył się w Warszawie. Tam  z ust szefa NFZ, miała paść wypowiedź dotycząca zbyt dużej ilości szpitali w Polsce. Wynika z niej, że jedna placówka powinna przypadać na 200 tys. mieszkańców, a tymczasem przypada na 60 tys. Z kolei wiceminister zdrowia miał stwierdzić, że jeżeli samorządy chcą, aby szpitale funkcjonowały w takich strukturach jak obecnie, to będą zobowiązane do pokrywania ich strat.

 

Brak płynności finansowej

Tymczasem okazuje się, że problem nie tkwi tutaj na dole, ale właśnie w całym systemie służby zdrowia.

- NFZ nie zapłacił nam za nadwykonania za trzeci i czwarty kwartał. Może zdarzyć się sytuacja, że w lutym szpital nie będzie miał płynności finansowej i wystąpię do powiatu o pożyczkę, chociażby obrotową - oświadczyła N. Mandrysz. - Bez wsparcia powiatu trudno będzie nam sobie poradzić - dodała.

Największe koszty, jakie ponosi SP ZOZ, to wydatki osobowe - ok. 80 procent. Poza tym kosztowne jest utrzymanie sprzętu, w tym jego przeglądy techniczne.

Strata szpitala za 2025 rok wynosi ok. 2 mln 400 tys. zł, to i tak mniej, niż zakładane 4 mln 100 tys. zł. Tę kwotę będzie z pewnością musiał pokryć powiat. - Płynnościowo brakuje nam ok. 500 tys. zł miesięcznie na zapłatę rachunków - stwierdziła N. Mandrysz. A związane jest to właśnie z opóźnieniami NZF w opłacaniu na czas zobowiązań wobec szpitala.

Szefowa krotoszyńskiej lecznicy wskazała także, że większość zaleceń z audytu zostało już wdrożonych i generalnie nie ma już dużych możliwości cięcia kosztów. Co więc może uzdrowić nasz szpital?

 

Największy problem z onkologią

- Tak naprawdę zarabiają na siebie SOR, oddział chirurgiczny i oddział wewnętrzny. Wszystkie inne są na minusie. Nie zarabiają nawet na pokrycie kosztów bezpośredniej działalności. Największy problem jest na oddziale onkologii klinicznej. On nie spełnia obecnie swojej roli. Został stworzony przez śp. dr. Świątoniowskiego i to był człowiek, który miał wizję tego oddziału. W tym momencie sprowadza się to do tego, że pacjenci przyjeżdżają i mają podawaną chemię, tu się nic więcej nie dzieje - wyjaśniała szefowa krotoszyńskiego SP ZOZ.

Obecnie strata na tym oddziale wynosi 2 mln 800 tys. zł. W zeszłym roku przewinęło się przez niego ponad 140 pacjentów, czyli jeden na trzy dni...

- To jest nasza największa bolączka, my tego oddziału nie rozwiniemy, nie ma diagnostyki, tutaj pacjenci tylko po chemię przyjeżdżają - dodała.

 

Wieczorynka i stacja dializ

Kolejny problemem dotyczy tzw. wieczorynki. - Lekarze nie chcą nawet za wyższe stawki przychodzić dyżurować. Być może przyjdzie nam zatrudnić firmę zewnętrzną, będziemy trochę na tym stratni, ale będziemy mieli zapewnionych lekarzy - wyjaśniała N. Mandrysz.

Na tym jednak nie koniec. Stacja dializ z roku na roku jest również w coraz gorszej sytuacji. Obecnie korzysta z niej 38 pacjentów. Aby przejęła ich firma zewnętrzna powinno być ich minimum 50. Wówczas to ten podmiot realizuje kontrakt z NFZ, płaci czynsz i funkcjonuje. Tak obecnie dzieje się to w wielu innych placówkach. Trwają aktualnie rozmowy i być może jednak uda się zlecić tę działalność innemu podmiotowi zewnętrznemu.

 

W styczniu kilkadziesiąt porodów!

Co z ginekologią i położnictwem oraz oddziałem noworodkowym, który także nie zarabia na koszty bezpośrednie? - Porodówki są nierentowne i szpitale je likwidują, bo porodówka i oddział ginekologiczny muszą być cały czas w gotowości - wskazała N. Mandrysz.

W ubiegłym roku w krotoszyńskim szpitalu odbyły się 463 porody. Nieco ponad 200 z nich, to były narodziny z naszego powiatu. - Oddział ginekologiczny ma potencjał w regionie. W styczniu było już 50 porodów, a w okolicy nie ma porodówek - dodała. Na oddziale jest 15 łóżek.

 

Problem tu i teraz

3 marca w Warszawie ma odbyć się strajk pracowników i dyrektorów szpitali powiatowych. Czy taka forma zwrócenia uwagi na problem całej służby zdrowia przyniesie jakiś efekt? Tego nie wiadomo.

Póki co, rajcy naszego powiatu mają do rozwiązania problem tu i teraz. Kwestia wspomożenia finansowego szpitala raczej nie będzie budziła wątpliwości radnych. Z pewnością - jak można było wywnioskować z dyskusji - przesądzony wydaje się być także los oddziału onkologicznego.

Warto także dodać, że NFZ nie przewiduje zwiększenia kontraktów na Zakład Opieki Paliatywnej i Zakład Opiekuńczo-Leczniczy, o co zabiegał szpital w związku z jego przebudową.




Z regionu


Czytaj również

iKrotoszyn.pl reklamy
ZAKĄTEK ZDROWIA

iKrotoszyn.pl reklamy
PIOTROWSCY - MAXSERWIS KROTOSZYN

iKrotoszyn.pl reklamy
LAGWOOD4

iKrotoszyn.pl reklamy
4yourcar - Sklep Motoryzacyjny w Krotoszynie

iKrotoszyn.pl reklamy
Polub nas na Facebooku - ikrotoszyn.pl